domŻyjemy w klimacie, gdzie przez pół roku bez ogrzewania ani rusz. Wszystkie systemy — od pieca po kaloryfer – mają plusy warte podkreślenia i wady, z którymi trzeba się uporać.

Piec piąty

Ale potrzebny całkiem inaczej niż szafie piąta noga. I to niezależnie od liczby kątów w domu. Kto ma tradycyjne piece, często narzeka, że musi w nich palić rankiem i o węgiel się zatroszczyć. Kto przerobił je na elektryczne, marudzi na rachunki za prąd i przesuszone powietrze. Ale czyż w dzisiejszych czasach piece nie zaczynają nabierać rangi antyków? Zatem warto je chyba docenić, a nawet potraktować jak skarb i wyeksponować. Proponuję tradycyjny zapiecek, więc przy piecu siedzisko, nad nim półka z podwieszonymi warkoczami suszących się grzybów (ale i radio nie zawadzi), a obok koszyki wiklinowe -jeden z jabłkami i orzechami, drugi z kolorowymi włóczkami i rozpoczętą robótką na drutach. A w kącie kołowrotek przytaszczony ze strychu. Siedzonko nie musi, a nawet nie powinno być luksusowe. Wystarczy prosta ława drewniana i na niej dla wygody poduchy – z obszytej kraciastym płótnem lub obdzierganej szydełkiem gąbki na siedzeniu, a w roli oparcia puchowe, tak samo wykończone. Wówczas pozostałe wyposażenie pokoju również w stylu wiejskim, czyli z krótkimi zasłonkami na drążku łączącym wsporniki półki zawieszonej nad oknem. A na niej np. żelazko na duszę lub gliniane naczynia malowane. Stół i krzesła także niepretensjonalne, ustawione na środku i jeszcze stary kredens z bawełnianą koronką przypiętą do rantów półek i gałgankowe chodniki na podłodze.

Można też inaczej, więc z kompletami współczesnych mebli stołowych i wypoczynkowych, ale jednak z romantycznym kącikiem przy piecu, zwłaszcza gdy wykonano go dawno, z ozdobnych kafli, o jakie dziś trudno. Powieśmy tu zatem zegar wciąż wybijający godziny, lustro, może kilka fotografii rodzinnych, postawmy stolik przykryty szydełkową serwetką. W ten sposób powstanie kompozycja niby stary obraz we współczesnym wnętrzu.

Ukryć grzejnik

Kaloryfer, choć niesłychanie wygodny, to urody całkiem jest niestety pozbawiony. Dlatego najlepiej go po prostu zasłonić. Przynajmniej firanką. Albo meblem – co jednak może utrudniać swobodną cyrkulację powietrza. Albo specjalną osłoną ażurową. Doskonała będzie na przykład rama obciągnięta tkaniną o luźnym splocie lub wypełniona matą. Można też wykorzystać deszczułki ułożone żaluzjowo lub pionowo, ale zawsze pod kątem, z pozostawieniem przerw pomiędzy poszczególnymi deseczkami, by ciepłe powietrze mogło swobodnie uchodzić. Równie estetyczna i skuteczna będzie kratownica osadzona w ramie. Takie rozwiązania najlepiej współgrają z całościową zabudową ściany okiennej.

Zdarza się – szczególnie w starszym budownictwie – że grzejniki wiszą nie pod oknem, ale w innym miejscu. Jeżeli powyżej znajduje się parapet z ładnego kamienia, to warto potraktować go jako półkę na książki lub wszystkie domowe wazony. A jeśli grzejnik jest wąski i wysoki, to proponuję obudować go w rodzaj postumentu, czyli dekoracyjnego mebla do eksponowania ozdobnych przedmiotów. Boczne ścianki aż do wysokości parapetu nad grzejnikiem najlepiej wykonać z płyt kartonowo-gipsowych – będą wówczas przypominać występ muru. Przesłonę z przodu może stanowić dekoracyjna krata wykonana u kowala, a wierzchnią półkę – szerszy i dłuższy od pierwotnego parapetu blat, podparty jeszcze dwiema konsolkami ze sztukaterii po bokach. Można też próbować ukryć kaloryfer, malując go tak samo jak ściany – farbą fakturową.

A może go polubić?

Innym, przekornym podejściem jest wyeksponowanie tego niezręcznego elementu. W tym celu można pomalować grzejnik w zabawny sposób. Na przykład w kuchni z przewagą czerwieni i bieli – w zapałki. Szczególnie wiarygodnie zaprezentuje się wówczas, gdy żeberka mają kształt smukły i pogrubiony górą. W takiej sytuacji dolne fragmenty pomalujemy na biało, a pogrubione „główki” na czerwono i uzyskamy efekt gigantycznego szeregu zapałek prosto z pudełka. Malowane na wesołe kolory kaloryfery pasują też do pokoju dzieci i do łazienki. W obu przypadkach radzę wybrać temat przewodni i poza malowidłami zadbać jeszcze o nawiązujące do nich dodatki. I tak na przykład: błękitne i szmaragdowe fale różnej szerokości mogą „przejść” ze ściany okiennej na kaloryfer, a przed nim na beżowej wykładzinie niby na piasku kilka doniczek z zielenią, duża muszla i konewka. W oknie delikatne firanki w kolorze białym niby obłoczki, a poza tym już tylko tapczanik, półka, biureczko – lakierowane na biało, do tego granatowe akcenty i panieński pokoik gotowy.

Ogrzewana podłoga

Są dwa sposoby na ogrzewaną podłogę różniące się źródłem ciepła. Może to być system rurek z ciepłą wodą lub kable elektryczne. Podstawowym plusem takiego ogrzewania jest energooszczędna eksploatacja oraz równomierność grzania. Trzeba jednak liczyć się z obniżeniem wysokości mieszkania oraz zwrócić uwagę na izolację stropu, aby ciepło przenikało w odpowiednim kierunku. Ogrzewane podłogi mogą stanowić jedyne źródło ciepła lub, np. w łazience, zasilać tradycyjną instalację. Podobnie wspierającą rolę pełnią różne grzejniki przenośne, stosowane przede wszystkim awaryjnie. Pamiętajmy, że tzw. dmuchawy nagrzewają otoczenie prędko, ale na krótko, a piecyki olejowe odwrotnie.

Kominki

Tradycyjne, z otwartym paleniskiem, w naszym klimacie mogą być również tylko zasilającym źródłem ciepła, np. w salonie. Ich podstawowym zadaniem jest raczej tworzenie nastroju. Chyba że zainstalujemy wkład kominkowy, czyli formę pośrednią między piecem a kominkiem, co wraz z systemem rur rozprowadzających ciepło po całym domu może być ciekawą propozycją dla budujących właśnie swe domy.