Inaczej chodzi się po trawie, inaczej po żwirze, inaczej po chodniku. W mieszkaniu podobnie. Terakota, drewno, płytki PCW mają zarówno plusy, jak i minusy.
Największą chwałą cieszą się parkiety i mozaiki drewniane, które mają dowodzić dobrego gustu i świadczyć o dostatku. Wracają do łask zwykłe dechy sosnowe. I nie bez racji, bo w naszym klimacie nawierzchnie drewniane to wypróbowany materiał podłogowy, ciepły w kontakcie, miły dla oka.
Problem drewnianych podłóg to ich konserwacja. Dziś najpopularniejsze jest lakierowanie, bo upowszechnił się pogląd, że to ułatwia utrzymanie czystości. Lakier ściera się jednak i wówczas podłoga zaczyna wyglądać tragicznie! A zmiana lakieru to znaczny koszt i ogromny kłopot. Do tego trwałe lakiery są na ogół toksyczne, a ekologiczne szybko się ścierają.
Z kolei woskowanie wymaga potem pastowania i froterowania, no i uwagi na każdą kroplę wody. Jednak kontakt z żywym drewnem pobudza, a zapach pasty tak miło kojarzy się ze świętami. Podłogi drewniane można też szorować mydłem. Można je również malować, niekoniecznie farbą podłogową, na wiśniowo. Bardzo starym i zniszczonym podłogom (np. po wielokrotnym zalaniu) nawet dokładne cyklino-wanie nie jest w stanie przywrócić pierwotnego wyglądu. W takim wypadku niezłe rezultaty przynosi zabejcowanie na wybrany, ale ciemniejszy niż pierwotny kolor.
Bardzo efektowne i łatwe w utrzymaniu są nawierzchnie ceramiczne. Ze względu na ich chłód, przez lata gościły wyłącznie na tarasach, dzięki odporności na działanie wody również w pomieszczeniach sanitarnych oraz w kuchni. Jednak od czasu zaistnienia ogrzewania podłogowego można z powodzeniem stosować je wszędzie. Z uwagi na polskie warunki klimatyczne pomieszczeniem szczególnie kwalifikującym się do nawierzchni ceramicznych jest przedpokój.
Najpopularniejsza podłoga z ceramiki to terakota. Kupując ją, warto sprawdzić klasę twardości płytek – świadczy ona o odporności na ścieranie. A gdy szukamy materiału na balkon, dodatkowo trzeba upewnić się o odporności na przemarzanie.
Nie mniej atrakcyjne użytkowo, a ciekawsze od terakoty są cegły – zwłaszcza klinkier oraz kamienie – w gotowych płytach lub łamane i łupane, o naturalnej powierzchni lub szlifowane i polerowane. Najlepiej układać je na zaprawę cementową. Kleje nadają się tylko do cieńszych płyt kamiennych. Pamiętajmy też o dostępnych w handlu kolorowych fugach.
Najtańsze są podłogi z tworzyw sztucznych – w płytkach lub z metra, zmywalne lub dywanowe, gładkie lub puszyste. Jeśli PCW, to lepsze niż parkietopodobne będzie jasne jednobarwne wykończenie, które niczego nie udaje. Nawierzchnie tego rodzaju przede wszystkim nadają się do pomieszczeń gospodarczych. W pokojach znacznie lepiej zaprezentują się wykładziny dywanowe (tzw. mokety), zwłaszcza w sypialniach i pokojach przedszkolaków, których życie upływa głównie na podłodze.
Coraz popularniejsze stają się podłogi korkowe. Piękne, ciepłe, naturalne, wystarczą jednak tylko na około 10-12 lat.
Dalszy etap to dywany
Powszechnie przyjęły się do pokojów dywany od ściany do ściany, a do holów, korytarzy, na werandy i schody – chodniki. Ich rolą jest nie tyle zdobienie, co ochrona podłogi przed zniszczeniem. Bo z punktu widzenia estetyki pospolity dywan przeciętnej urody na świetnie utrzymanym parkiecie zrobi więcej złego niż dobrego. Proponuję zburzyć ten porządek!
Handel oferuje obecnie tak dużo przepięknych dywanów produkcji krajowej i zagranicznej, wełnianych, jedwabnych, sznurkowych i bawełnianych, gładkich i puszystych, że nawet przy bardzo wybrednym guście z pewnością uda się znaleźć odpowiednie dywany dla każdego typu i stylu pomieszczenia.
W przedpokojach z ceramiczną, a zatem najrozsądniejszą w naszych warunkach, nawierzchnią wystarczy niewielki gałgankowy pasiak ludowy lub mata ryżowa z Wietnamu. Tylko dla dekoracji, bo podłóg tego typu chronić nie potrzeba. W pokojach również skuteczniej ozdobi podłogę kilka niniejszych dywanów, zgranych ze sobą stylem i kolorystyką, w miejsce jednego, dużego. Tak potraktowany dywan jest dla podłogi tym, czym dla sukni broszka. Nie zasłania, lecz podkreśla jej urodę, uzupełnia, lecz nie konkuruje. W dużych pokojach wielofunkcyjnych można łączyć ze sobą zupełnie różne typy dywanów, związane wielkością, fakturą i wzorem z poszczególnymi zespołami wnętrza. I tak do aneksu wypoczynkowego stosowniejsze będą dywany miękkie i puszyste, z kolei fragment stołowy „woli” gładką powierzchnię, nie utrudniającą przesuwania krzeseł i zbierania ewentualnych okruchów. Jeszcze inny dywanik wyróżnić może miejsce pracy.
Pamiętajmy, że zagospodarowanie podłogi i okna stanowi zawsze o „mieszkalności” pokoju, nawet pozbawionego jeszcze mebli.
By ustrzec się bałaganu, lepiej wybrać kolor przewodni dla całości. Na przykład beż w odcieniu kawowym. Wówczas w zespole stołowym położymy niedrogi dywan sznurkowy w beżu z elementami brązowymi, przy biurku -jednobarwny, beżowy, kosmaty, a we fragmencie kanapowym – wzorzysty z przewagą beżu, lecz także z udziałem brązu i kilku odcieni niebieskiego.
Łączenie ze sobą rozmaitych deseni to niemała sztuka. Aby uniknąć wrażenia chaosu, musimy zawsze zachować dyscyplinę barwną! Oto przykład: połączenie granatu ze złocistożółtym plus szarobłękitne tło. I tak: obicia kanap i foteli z dwu tkanin – gładkiej granatowej oraz pasiastej granatowo-złotej, do tego żółte poduszeczki; zasłony w złocistożółte słońca i księżyce na ciemnoniebieskim tle, a dywan w tonacji szaroniebieskiej, ewentualnie z dyskretnym deseniem w jednym rogu. Na gołębi kolor można też pomalować jedną ze ścian, a na niej powiesić „słoneczne” obrazki w granatowych ramach.