Dlaczego ogłoszeniodawcy są jak dżiny z lampy? Co powoduje, iż można ich porównać do tej postaci z baśni tysiąca i jednej nocy? Powodów jest kilka, a poniżej niektóre z nich.

O co w ogóle chodzi? Dlaczego dżin? Pamiętacie tę opowieść. Dziś chciał wynagrodzić tego kto go uwolni, lecz gdy ratunek nie przychodził przez dłuższy czas, nie chciał już nagradzać. Wystarczyło, że będzie wolny. Po jeszcze dłuższej odsiadce, dżin postanowił, że ukarze tego, kto go wyzwoli.

Podobnie jest z ogłoszeniami – jeśli kupi ktoś szybko – jest wspaniale. Gdy ktoś kupi po jakimś czasie – też tragedii nie ma, ale do transakcji podchodzi się raczej chłodno. Natomiast, gdy jakiś przedmiot jest wystawiony w ogłoszeniu przez dłuższy czas, to wtedy na kupujących – lub tylko tych udających kupujących mogą spaść gromy.

Poniżej kilka przykładów z jakimi spotykam się najczęściej – i mimo, że jestem z natury człowiekiem o wysokim progu cierpliwości – zdarzają się osoby, które dotyka „gniew dżina”

Oczywiście suma summarum, najgorzej wychodzę ja, bo to co sprzedaje nie jest kupione – ale czasem człowiek potrzebuje wentyl bezpieczeństwa uruchomić, bo inaczej się udusi…

Aktualne?

Najczęstsza treść pytania – czy ogłoszenie jeszcze aktualne. Nie wiem na czym polega ta zabawa – ja nieaktualne ogłoszenia usuwam, bo nie chce zajmować sobie i innym czasu czymś co jest nieaktualne. Ale widocznie w internecie nie jest to standard i pojawiają się ogłoszenia nieaktualne. Wtedy taki człowiek w ramach czynu społecznego sprawdza, w świecie komputerowym można powiedzieć pinguje, dane ogłoszenie, czy na pewno jest aktualne, a jak nie, to że chętnie w kilku słowach wypowie się o wystawiającym. W 99% przypadku po odpowiedzi – tak aktualne – kontakt się urywa. No chyba że dżin ma już III fazę.

Mogę prosić

I zaczyna cala litania. A to wymiary – akurat te które nie podałem, a to inne zdjęcie, a to skład chemiczny, a to funkcjonalności, a to filmik. Więc wyciągam ze składowiska :), mierzę, liczę, fotografuję, sprawdzam, filmuje. Wszystko byle tylko sprzedać. No chyba że dżin ma już III fazę.

Rezerwiści

Już ktoś jest chętny, prosi o rezerwację. Na tydzień, do 3 króli, do weekendu. Jasne, nie ma sprawy – rezerwuje – ale zawsze informuję. Że jak ktoś przyjedzie wcześniej – to ja to sprzedam. Zasada jest prosta – ja chcę się pozbyć danej rzeczy, najszybciej jak to możliwe – bo jest mi już nie potrzebna, zbędna, zajmuje miejsce. No chyba że dżin ma już III fazę.

Inni

Jeszcze jest 4 kategoria, ci co chcą się potargować, co upierają się na wysyłkę, mimo, że wyraźnie napisane „nie wysyłam”, albo chcą się zamienić. Tu szybko III faza wkracza.

A co się dzieje na III fazie? Najczęściej jestem nadal grzeczny, ale odpowiedzi nie są już tak jasne i precyzyjne. Czasami kandydat na kupującego ma pewne wątpliwości co do zakupu i zdrowia psychicznego kupującego. Ale jak wspomniałem na początku, trzeba jakoś odreagować, aby nie zwariować.

Artykuł napisany na podstawie doświadczeń własnych z portalami ogłoszeniowymi i sieciami społecznościowymi.