domStale zalewają nas przedmioty. Małe i duże, przydatne i mało potrzebne, dostajemy je w prezencie, kupujemy sami – niekiedy bez sensu. A potem wyrzucić szkoda i oddać nie ma komu.

Są jeszcze przedmioty używane sezonowo, jak sanki, łyżwy, ekwipunek plażowy czy wreszcie walizki, z którymi nie wiadomo, co począć na co dzień. I jeszcze coś zepsutego, co kiedyś z pewnością warto będzie naprawić. Co zrobić z tym wszystkim? Naturalnie – wrzucić na pawlacz!

To i owo o pawlaczu

Niestety, dość często jest to ponure miejsce nad drzwiami wejściowymi – graciarnia odstraszająca nawet najżyczliwszego przybysza. Pół biedy, jeśli cały ten bałagan zamkniemy drzwiczkami. Ale i wówczas może się zdarzyć, że przy próbie wydobycia stamtąd czegokolwiek, coś zupełnie innego spadnie nam na głowę. A tymczasem pawlacz może wzbogacać wnętrze, być wręcz dekoracją, nie tracąc nic ze swych funkcji magazynowych. Wystarczy wszelkie przechowywane graty posegregować, poukładać w koszach, pudłach lub plastikowych pojemnikach. Wówczas dodatkowa przesłona może okazać się niepotrzebna. Oczywiście pod warunkiem konsekwentnego stosowania tylko jednego z proponowanych pojemników. Na przykład w korytarzu wyłożonym terakotą lub zmywalną wykładziną w kolorze granatowym można również na niebiesko pomalować wieszak na ubrania oraz deski otwartego pawlacza, na których ustawimy żółte plastikowe skrzynki, a w nich – popakowane w niebieskie worki foliowe – niesezonowe ubrania, sprzęt sportowy, szpargały itp. rzeczy. Posegregowane i włożone do oddzielnych pojemników. Do tego lustro w oprawie z żółtego plastiku (jak do łazienek), żółta kuweta na zabłocone obuwie, a na parasole żółte, wąskie wiaderko z granatową rączką.

Można też ustawić wiklinowe koszyki z wiekiem i o zróżnicowanych wymiarach (wtedy ustawiamy mniejsze na większych). Na parasole kupimy wówczas wiklinowy pojemnik w kształcie wysokiego walca, a pozostałe elementy wyposażenia będą wykonane z ciemnego drewna. Do wikliny pasują zielenie i brązy, a także bordo i ciemne fiolety. Dlatego na półce pięknie zaprezentuje się bukiet wrzosów przywieziony z jesiennej wyprawy za miasto. W przeciwieństwie do poprzedniego – wesołego i jasnego – ten przedpokój będzie dostojnie elegancki.

Za zamkniętymi drzwiczkami

Bywa, że zawartości pawlacza ani rusz nie daje się ujarzmić – wtedy całość koniecznie należy zakryć. Mogą temu posłużyć zwykle drzwiczki sklejkowe na zawiasach, pomalowane na biało – to rozwiązanie najczęściej spotykane i najmniej ciekawe zarazem. Ale te same drzwiczki mogą mieć przecież inny kolor. Można je także okleić tapetą taką samą jak ściany -by tym sposobem niepostrzeżenie włączyć pawlacz we wnętrze – lub przeciwnie – dobraną jako dopełnienie lub kontrast. I tak na przykład: przy tapecie w ukośne paski biało-granatowe na ścianach, pawlacz można okleić tak samo albo zmienić kierunek pasków. Można też kupić tapetę w biało-granatową kratkę (lub jeszcze inny wzór) albo zamalować go granatową farbą akrylową. Warto pamiętać tu o jednym: choć granatowy pawlacz szybko się nie zabrudzi, to ciemna barwa nad głową pozornie obniża wnętrze. Niektórzy ulegają w takich warunkach wrażeniu, że sufit za moment runie im na głowę. Wtedy lepiej wybierać kolory jasne, np. biały z żółtym lub pomarańczowym albo zieleń i sosnowe drewno.

Wykończenie jasnymi deskami boazeryjnymi całego przedpokoju wraz z pawlaczem to także dość popularne rozwiązanie. I tu zatem warto spróbować urozmaiceń. Tym bardziej że wykończenie wnętrza deskami wokoło zabiera sporo cennej przestrzeni. A przecież drewniany może być tylko pawlacz i fragment jednej ze ścian, np. pod wieszakiem. Ponadto zamiast z listew boazeryjnych możemy go wykonać z szerokich dech jako obramowania dla tkaniny lub maty, stanowiących właściwe tło chroniące odzież przed kontaktem z murowaną ścianą. Z kolei drewniane drzwiczki na zawiasach można zastąpić podobnymi, ale ozdobionymi dekoracyjną listwą. Albo suwanymi na prowadnicach lub w formie odchylanej klapy. Sposobem na zniwelowanie faktu obniżenia wysokości wnętrza przez pawlacz jest zainstalowanie od jego spodu lustra. Może to być przykręcona, jednolita tafla lub przyklejone mniejsze lusterka, które odbijając to, co pod spodem, dadzą złudzenie podwyższenia sufitu.

Pawlacz-schowek

Niekiedy przydałoby się zabudować pawlaczem nie tylko fragment przedpokoju nad wejściem, gdzie najczęściej jest on sytuowany, lecz całą górną przestrzeń. Na przykład w sieni lub wiatrołapie. Jest to możliwe, choć pojawi się pewien problem: którędy wstawiać dobytek na tak pomyślany pawlacz? Najprościej pozostawić na środku dwie ruchome deski. Po ich wyjęciu powstanie czeluść, przez którą łatwo przejdą nie tylko narty z butami, ale również głowa, ręka i latarka, umożliwiając tym samym dokładne spenetrowanie wszystkich zakamarków. Dla większych pomieszczeń lepsza od ruchomych desek będzie klapa dwustronnie odchylana na boki.

Jak sobie radzić z powodzią rzeczy?

Przede wszystkim opanować przemożną chęć zakupów, za to rozwijać trudną sztukę rozstawania się z rzeczami zbędnymi. Zauważmy, że nawet przy skromnych dochodach pęd do kupowania różności dla domu nie słabnie, lokuje się jedynie w innym cenowym przedziale: gromadzimy porcelit i ściereczki albo kosztowną porcelanę i gobeliny, grasujemy po miejscowym supermarkecie albo po galeriach sztuki. A efekt jest zawsze taki sam – mieszkanie zasypane masą przedmiotów, z którymi najtrudniej wytrzymać, gdy dochodzi do remontu, przeprowadzki, generalnych porządków. Z dokumentami jest trochę inna sprawa. Aż 5 lat należy przechowywać PIT-y z rachunkami. Załóżmy im więc segregator z wieloma koszulkami – na każdy rok i dla każdego podatnika osobną. Odrębny segregator przeznaczmy na pozostałe rachunki posegregowane tematycznie, trzeci z kolei na dokumentację zdrowia domowników.